Czyli dla czego nie kupię netbooka?
Było to kilka miesięcy temu, zachęcony artykułem na VrooBlog w którym autor opisywał swoje doświadczenia z netbookiem, wymyśliłem sobie, jak to będzie pięknie gdy zamienię swojego dotychczasowego notebooka ThinkPad z dwurdzeniowym procesorem 2GHz i 15′ ekranem 1680×1050 na nowiutki netbook Asus Eee 1201HA.
Ale by przejść płynnie pomyślałem, najpierw sobie go potestuję, posprawdzam zainstaluję Windows 7 (oryginalnie było XP a gdy kupowałem było jeszcze przed premierą Windows 7).
Początkowe odczucia wizualne były dobre, no może poza błyszczącą czarną powłoką na której pozostawały wszelkie odciski palców (nie wiem dlaczego Asus coś takiego zrobił - może dobre rozwiązanie by zbierać od znajomych dane biometryczne
).
Sprawdziłem długość pracy na bateriach - była oszałamiająca - netbook chodził sobie przez cały dzień ponad 8h przy cały czas włączonym, podświetlonym ekranie i energii dalej mu starczało (producent twierdził że można nawet pracować 11,5h - ale takiego czasu nie udało mi się osiągnąć).
Następnie pomyślałem że przetestuję, jak się będzie zachowywał na Windows 7 i tu małe zdziwienie, czas na bateriach skurczył się i netbook pracował już krócej.
Testy długości pracy na bateriach to jedno, ale trzeba by coś popracować … i tu skończyły się moje zachwyty nad netbookiem - niestety po kilku dniach gdy próbowałem na nim pracować zniechęciłem się do niego zupełnie i odniechciało mi się mininotebooka.
Obecne rozwiązania netbooków wprawdzie mogą pracować bardzo długo na bateriach, ale nie nadają się do niczego innego jak najwyżej jako maszyna do pisania w prostym edytorze tekstu, do przeglądania Internetu i korzystania z poczty lub Gadu-Gadu … i w zasadzie tyle.
Jeśli komuś to wystarcza, może jak najbardziej kupować netbook, jednak jeśli nie chcemy rezygnować z naszych przyzwyczajeń w pracy na notebooku i chcielibyśmy mieć otwarte kilka różnych programów, będziemy odtwarzać filmy, multimedia, chcielibyśmy wygodnie korzystać z takich pakietów biurowych jak np. MS Office 2007, to okaże się, że netbook jest tylko gadżetem którym możemy się chwalić i zapewne za jakiś czas rzucimy go w kąt.
Po tych perypetiach z netbookiem stwierdziłem, że nie wchodzę w to - sprzedałem na Allegro i pozostałem przy dotychczasowym notebooku.
Jeśli już na coś mam zmieniać to na pewno nie na rozwiązanie które będzie miało słabszy (i to wielokrotnie) procesor.
A netbooka jeszcze długo nie kupię (chyba że będzie potrzeba pisania w pociągu). Poza tym wolę dbać o jedno przenośne urządzenie (nawet gdyby było cięższe) niż o dwa, i zawsze mogę być pewnym, że moje narzędzie zabiorę ze sobą wszędzie gdzie chcę, wiedząc że popracuję na nim 2-2,5h (zupełnie wystarcza, bo zasilanie zawsze się znajdzie) w pełnym komforcie, bez żadnych kompromisów.